
Mówisz
Że ze mną ci lżej
Ja w twoim głosie słyszę cień
Coś między wierszami się rwie
Jak nitka trzymana na słowo
Dotyk znasz na pamięć
A mnie
Widzisz jak odbicie we mgle
Płynę w twoje oczy i wiem
Że brzegi są tylko pozorne
Bo to nie to samo
Co chciałam czuć
Gubię się w twoich za małych słowach znów
Nie wiesz
Czy zostać
Ja nie wiem
Czy pójść
Pomiędzy nami tylko półprawdy puls
Jeśli to jest miłość
Czemu tak jest
Że kiedy zasypiasz
Znikam ci we śnie
Powiedz mi na głos
Gdybyś miał mnie stracić
Czy bolałoby bardziej
Niż nauczyć się wracać do siebie samych
Twój sweter na krześle jak znak
Że jeszcze tu trochę chcesz być
A jednak w spojrzeniu masz strach
Jakby ktoś ci zabrał tlen
Plany składamy jak papier
Byle ruch i znowu się gnie
Mówisz: „nie myśl tyle”
Ja wiem
Że myślisz za nas oboje
Bo to nie to samo
Co chciałam czuć
Gubię się w twoich za małych słowach znów
Nie wiesz
Czy zostać
Ja nie wiem
Czy pójść
Pomiędzy nami tylko półprawdy puls
Jeśli to jest miłość
Czemu tak jest
Że kiedy zasypiasz
Znikam ci we śnie
Powiedz mi na głos
Gdybyś miał mnie stracić
Czy bolałoby bardziej
Niż nauczyć się wracać do siebie samych
Może za mocno chcę
Żebyś był pewien mnie
Ty szukasz furtki w tle
Ja szukam w twoich ustach „nie ucieknę”
Zamykasz drzwi jakbyś bał się szkła
Ja liczę sekundy
Czy wrócisz
Czy spadniesz
I chociaż znam ciebie lepiej niż strach
Wciąż nie wiem
Czy umiesz kochać naprawdę
Bo to nie to samo
Co chciałam czuć
Gubię się w twoich za małych słowach znów
Nie wiesz
Czy zostać
Ja nie wiem
Czy pójść
Pomiędzy nami tylko półprawdy puls
Jeśli to jest miłość
Czemu tak jest
Że kiedy zasypiasz
Znikam ci we śnie
Powiedz mi na głos
Gdybyś miał mnie stracić
Czy bolałoby bardziej
Niż puścić cię z rąk
I w końcu nauczyć się wracać do siebie samych